redgirl portal

Temat: RTG paszczęki
Pojutrze rano jadę do Wrocławia do Klinik, aby zrobić Bestii prześwietlenie paszczy. Chodzi o dokładne zidentyfikowanie stanu zapalnego gdzieś przy korzeniu któregoś z trzonowców żuchwy. To znaczy tak podejrzewa pani weterynarz, bo objawy ewidentnie na to wskazują - bolesnośc prawej części pyska (szczególnie przy próbie dotknięcia dziąsła przy tylnych zębach), powiększony prawy węzeł chłonny i niechęć do gryzienia czegokolwiek, co wymaga użycia właśnie tylnych zębów. No i czuje się specyficzny zapach ropy Najgorsze, że z zewnątrz nie widać nic Może to się kryje gdzieś od wewnętrznej strony dziąsła, może coś się wbiło w dziąsło, szczególnie, że ta zołza ma zwyczaj zagryzania "upolowanych" patyków. Kamienia nie ma, zębiska ma regularnie czyszczone...

Mam w związku z tym pytanie - czy jest coś, na co powinnam zwrócić uwagę po otrzymaniu zdjęcia RTG? Robię to po raz pierwszy, zakładam, że zostanie zrobione fachowo, ale tak na wszelki wypadek wolę spytać, żeby ewentualnie uniknąć konieczności jechania po raz drugi.

Będę wdzięczna za wszelkie sugestie :-)
Źródło: terierkowo.fora.pl/a/a,2136.html



Temat: zdjęcie rtg

Tak w ogóle weterynarz nie zapytał mnie czy ten pies jest rasowy, czy jego rodzice byli badani, tylko z góry założono, że rasa ma genetyczną skłonność do dysplazji, więc rtg trzeba zrobić niezwłocznie. Sama zapytałam o uprawnienia, więc jak się okazało, że ich nie mają, to zaproponowano mi, że jak mi zależy to zdjęcia mogą wysłać do Wrocławia. Jednak na mój rozum, zdjęcie też może być źle zrobione, więc co mi to daje?
Jak dla mnie takie tłumaczenie sprawy, jest trochę pokrętne...

Co z tego, że nie zapytał, czy pies jest rodowodowy czy nie? Co to zmienia? Przecież wiadomo, że po rodowodowych, przebadanych rodzicach, szczenię też może mieć dysplazję... (oczywiście, ryzyko jest mniejsze, ale nie wyklucza choroby).

A o jakie uprawnienia zapytałaś? Do robienia zdjęć RTG? Wyznaczeni lekarze uprawnieni są do prawidłowego odczytania zdjęcia i wpisu do rodowodu a nie do robienia zdjęć rentgenowskich bioder. Wiadomo, że w większości lecznic i klinik nie ma radiologów i zdjęcia robią weterynarze (chirurdzy czy inni specjaliści). I co? Chcesz powiedzieć, że w większości nie umieją zdrobić tych zdjęć? Jakby wychodzić z takiego założenia, to z każdym zdjęciem trzeba byłoby jechać do odpowiedniego specjalisty... Bo skoro poszczególny wet nie ma uprawnień do robienia zdjęć bioder, to i nie ma do robienia łapy, ogana czy zęba...

...Z góry zakładają, że rasa ma obciążenie genetyczne, więc trzepią zdjęcia?
Każą/zalecają robić te zdjęcia profilaktycznie! Dakładnie, jak w każdym przypadku: lepiej zapobiegać, niż później leczyć! Tym bardziej, że skłonności goldeny naprawdę mają. Zresztą nie tylko one, ale pewnie wszystkim właścicielom ras "narażonych" to zalecają...
To tak, jak z nami - ludźmi - gdybyśmy częściej robili sobie badania profilaktyczne, nie byłoby później tylku tragedii.

Weterynarz może zaproponować zdjęcie lub inne badanie. Wybór i tak zostaje nam. Chcemy, to się zgadzamy, nie chcemy to nie... I nie widzę powodu, żeby robić zaraz z wszystkich (prawie) weterynarzy naciągaczy i ludzi niedouczonych (no, bynajmniej mniej światłych od co niektórych hodowców - jak czytam)...
Źródło: goldenretriever.fora.pl/a/a,1311.html


Temat: Ułamany ząb
Juz wrocilismy do domku i opowiem wrazenia z zabiegu. Zaczne od tego, ze gabinet lekarski polozony jest gdzies na uboczu wroclawia, i kiedy tam dotarlismy, to troche sie zmartwilam, ze z zewnatrz tak licho wyglada. Okazalo sie jednak, ze dysponuja odpowiednim sprzetem a po obejrzeniu zeba Cookiego, pan rzeczowo wyjasnil co bedzie po kolei robione. Najpierw zaaplikowano mu "glupiego jasia", i po 10 minutach Cookie byl "rozmiekczony". W miedzyczasie probowal wymiotowac (nic jednak nie jadl, wiec nie bylo czym). Nastepnie Wojtek przeniosl go do glownej sali zabiegowej, gdzie pies dostal zastrzyk z narkoza ogolna. Pozwolono, by Wojtek byl przy nim do chwili, gdy zasnie. Kiedy odchodzil, pies sie przebudzil wiec Wojtek wrocil do miziania i dodano dodatkowa dawke narkozy. Najpierw pacneli mu zdjecie RTG bioder. Sam zabieg trwal 45 min. WAZNE DLA OSOB Z PODOBNYMI KLOPOTAMI PIESKOW: Pomimo, ze od ulamania zeba minelo kilka dni (niestety w miedzyczasie byl weekend no i poszukiwania weta zajely tez czas), podczas ktorych staralam sie, zeby pies nie bral z ziemi nic do pyska, nie gryzl nawet patykow, kosci (ze o rezygnacji z zabawy z jego przyjacielem nie wspomne), w zebie powstal stan zapalny. DLATEGO W TAKIEJ CHWILI NIE NALEZY ANI CHWILI ZWLEKAC, LECZ DZIALAC. No wiec wyjeto nerw i wypelniono zab. Zab byl tez na poczatku jakos wiercony. Pani mowila, ze dosc mocno krwawil podczas zabiegu. Ulamany fragnemt zeba nie zostal "dobudowany". Zalepiona jest tylko dziurka. I szczerze mowiac na razie srednio to wyglada, bo ma taki brudny kolor, ale ma zejsc. Z pewnoscia nie jest to tak pieknie wygladzone jak u ludzi, ale to tez inne zlamanie bylo i z przodu zab wyglada tak jak przed zlamaniem (tylko nieco krotszy). Jedyne o co sie modle, to to, ze wszystko zostalo zrobione dobrze i nie okaze sie, ze biedak cierpi (nawet ne wiem jak mialabym to rozpoznac, bo on nigdy nie pokazuje - a boeje sie, ze cos moglo byc nie tak, bo sama wiem, jak dentysci potrafia zepsuc zeba). teraz to miejsce jest pewnie jeszcze obolale, to moge zrozumiec, ale bede go w nastepnych dniach bacznie obserwowac. Wet mowi, ze wypelnienie na 90 procent nie wypadnie, jednak moze sie zdarzyc ze wypadnie, wtedy musimy jeszcze raz robic. Mowil, ze jesli bedzie wszystko ok, za rok, dwa trzeba zrobic przeswietlenie zeba. Co jeszcze... nie wolno bylo nam jesc do nastepnego dnia i pic przez 3 godziny, poniewaz substancja na (w) zebie absorbuje wode (tak powiedzial). Na koniec udzielil mi kilku wskazowek, zeby unikac w najblizszym czasie intensywnych zabaw typu przeciaganie, szarpanie itd.(niby oczywiste, ale jednak nie zawsze dla wszystkich). Nie pytajcie mnie o leki czy substancie, ktore wykorzystano; z tego calego stresu zapomnialam o to zapytac, a do tego nie mam jakiegos opisu calego tego zabiegu (czytalam, ze niektorzy weci wydaja takie, albo diagnozy). Sprawa generalnie byla pilna, i mam nadzieje, ze wybralismy dobrego lekarza, i ze nie bedziemy musieli wiecej narazac Kukunia na takie nieprzyjemnosci. Biedak obudzil sie, kiedy znow byl przy nim Wojtek (tyle dobrze, bo tu w Dreznie kazano nam "zdac" psa rano do zabiegu, a "odebrac" po poludniu- jak towar do reklamacji!). Narkoza minela po jakichs 3 godzinach. Wazne, by przed zabiegiem wyprowadzic psa na porzadna toalete. Do poznego wieczora jakos tak dziwnie smierdzialo mu z pyska, czesciowo substancja dentystyczna, czesciowo czyms nieprzyjemnym. Dzis juz nie. Matko, mam nadzieje, ze z zabkiem bedzie wszystko ok.
Źródło: goldenretriver.fora.pl/a/a,4220.html